środa, 15 lipca 2026

Jesteśmy

 rodzimy się

i jesteśmy

albo najczęściej biedni 

i czasami bogaci

a tego nic już nie zmieni

nawet chwile 

zapomnienia 




czwartek, 21 sierpnia 2025

Dzika jabłoń




 smak

słodkokwaśny
czerwonozielonego
babiego lata
na drzewie jabłko
kołysze wiatr
letnojesienny
do snu
robaczkowi w jabłku

co jeszcze nie spadło 

na progu jesieni 


 

wtorek, 13 września 2022

Wiejskie klimaty

 wystarczyło otworzyć furtkę w płocie 

aby poczuć zapachy  

wszystkich kwiatów pobliskiej łąki ...

wystarczyło wyjść na drogę 

aby poczuć żywiczny zapach lasu 

który w oddali się kołysał ...

a w nocy wystarczyło otworzyć okno 
aby osrebrzyć wszystkie sny
tańczące między gwiazdami









piątek, 1 października 2021

i znowu sumienie coś mi mówi




nie chcieliśmy Jej zabijać
chcieliśmy ratować
aby była lepsza
ale Oni ją okaliczyli
a myśmy milczeli
gdy naszych braci
 diabłów komornicy z domu przeganiali
na ulice zaśmiecone ...
myśmy bez sprzeciwu oniemieli
gdy stawiano pod białym gmachem
wszystkich czerwonych latarni
czarne krzyże
tych co odeszli i już nie wrócą ...

naszym dzieciom zostawiliśmy nasze sny
i niedokończoną nadzieję







środa, 12 maja 2021

nas miliony

 jest nas legiony ... 

milczące legiony

 i jeśli upadniesz bracie

 to podam swoje silne ramię

 abyś wstał i walczył o naszą ojczyznę .. 

a jeśli mojego ramienia zabraknie 

to pojawi się inne równie silne i pewne ... 

bo jest nas miliony ... 

milczące miliony





wtorek, 4 maja 2021

PIEŚŃ POCHWALNA

 




Pochwalone nich będą góry i doliny
i stolice, do których złoto statkiem płynie.
Pochwalone niech będzie jasne czyjeś imię,
ból i rozpacz i zachwyt, co nigdy nie minie.
Pochwalone wstawanie, do snu układanie
i przekleństwo, i miłość w południe i z rana.
Pochwalona niech będzie złota twoja suknia
i torebka na kołku i barłóg i hamak.


Pochwalone Monaco i Ryczywół w poście,
talia kart i etola, i błysk flesza w wieczór.
Chłop co psi żywot wiedzie swój na sznurku,
wroni skrzek i słońce, które niczym ryba
w to samo miejsce co dzień o wschodzie wypływa.
I konto w banku, i księgowa w zielonym kostiumie.
Aktor, co ma sławę, choć niewiele umie. I pisarz dobry,
co ze zgryzoty codziennie umiera.



Pochwalony niech będzie sędzia, ksiądz dobrodziej
i polityk ze złotym brelokiem na brzuchu.
Student i artysta, co z głodu umiera,
królowa angielska i bitny generał.
Pochwalony sejm, senat, głupie, dobre rządy,
pochwalone te, tamte i owamte czasy.
I w niebie dzwon wielki, co się dźwiękiem toczy,
choć nikt nie wie, co on tutaj znaczy.

środa, 24 lutego 2021

Pochylam się w zadumie nad swym losem

 

i oszukuję siebie życzeniami
jakiejś pożółkłej rocznicy
zdrowia
szczęścia
i spełnienia marzeń
choć przecież już nie raz
pomyliłem drogi
zawierzyłem złudzeniom
w pustym pokoju szukałem nadziei
jeszcze raz

Z serca
umysłu i duszy
innym rozdawałem dobre słowo
i kawałek siebie na drogę
w zamian słysząc tylko ciszę
albo płacz jesiennego wiatru
każdego wiosennego wieczoru

Pochylam się nad umierającymi chwilami
one były mi nadzieją
wiarą i miłością
gdy mi pod górę było
opadałem z sił
teraz niech odpoczywają w spokoju
wiecznego niebytu
zapomnienia
i niech już nie bolą

Chcę być człowiekiem

 

który kocha gdy jest kochany
i nienawidzi
gdy jest deptany
przez ludzi z kamienia

Chcę być człowiekiem
bez fałszu
kochania bez miłowania
i miłowania gdy w sercu
tylko pustka
palącego pożądania

Chcę być człowiekiem
jak ten o którym mówiono 
wbijając włócznię 
że ma wielkie serce 
przebaczenia

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Schodami gwiazd

schodami gwiazd
bezimiennych snów
chcę tam pójść 
w stronę spełnionych marzeń
wysp zielonych
na jednej z nich
jest mój mały domek z piernika
w którym czułbym się sobą
jak nigdy w życiu
spełnieniem bezsilny tak niesamowicie
w objęciach dzikiej róży
jak motyl nektarem pijany
  
już nikt nie wierzy
w miłość małego księcia
bo i po co

jakaś gwiazda

 

gwiazdy do których wzdychasz i tęsknisz

to echa

dawno wygasłego światła ,,,

tylko czasem w śnie rozbłyska

jakaś gwiazda co upadła

Wojciechowi Olszańskiemu

 

Witaj nam wodzu

co wodzem być nie chcesz

choćbyś jak młot

i sierp

na pohybel wrogom

i naszym snom


młotem rozkruszaj

z rąk kajdany

co nam założono

gdyśmy posnęli zachwytem

nad sobą pijani

i serca rozkrusz zatwardziałe

aby znów zadrżały miłością

ojczyzny naszej


a kiedy uwolnisz dusze

i dłonie nasze

pójdziemy razem

pójdziemy razem i sierpem

dojrzałe kłosy żąć

by chleba nigdy nie zabrakło

na naszym polskim stole


wódz co wodzem

nie chciał być

dosiadł rumaka cisawego

i pojechał tam gdzie woła

gdzieś w oddali

ojczyzna w sercu konająca

poniedziałek, 9 listopada 2020

Jesień 2020

tak smutno że zmierzch ...
tak ciepło że deszcz...
tak radośnie że liście kobiercem...
tak szaro że jest

czwartek, 27 czerwca 2019

Bezludnie

już same usta to za mało
kiedy potrzeba skrzydeł nawet tych Ikara...
wielkie pragnienie dotyku słońca...
choćby jednego szczęścia ...
i już nie wiem jak długo leżę ...
na bezludnej wyspie pragnień...

czwartek, 23 lutego 2017

Święta góra Synaj


razem z Mojżeszem
weszliśmy na górę Synaj
i zobaczyliśmy świat cały
morzem krzywd
cierpień
cały krwią zalany
czterdzieści dni o ocalenie
w modlitwie
żarliwie błagając
ostatniego dnia nadzieja umarła
a dobry Bóg wciąż milczał
nie roniąc ani jednej łzy
nad swym dziełem stworzenia

w Sodomie
słychać tylko ciche 
pukanie do drzwi
anioła apokalipsy





Szukaj na tym blogu